Nie wiem czy każdy temat notki będzie się zaczynał fragmentem jakiegoś utworu, ale co na razie to się sprawdza. Tak słucham teraz poprockowego(nie wybaczę Ci tego mendo:P) zespołu w piosence "Rain", znanej też pod tytułem"Naiven Ples" i tak się dołuję.
Od początku tego roku wiele się u mnie zmieniło. Zaczęłam nowe życie, samotnie. Bo takie muszę prowadzić, dla swojego i cudzego "bezpieczeństwa". Chociaż nie wiem ile wytrzymam w tym postanowieniu. Mimo, że koleżanka Ola mnie wyśmiała:P to jednak czasami myślę, że najlepiej byłoby się zakochać w postaci z anime. Przynajmniej serca by nie złamał, bo jak? Ale co ważne dla mnie, na razie, że odzyskałam kogoś ważnego, za kim cholernie tęskniłam. Znowu będziemy się żreć, że hej, ale za tym właśnie tęskniłam i żeby w spokoju móc słuchać Goya "Mój";)
Ale co chciałam napisać, to w zasadzie o nadziei. Wszyscy się nią karmią, rozpraszają wokół, zarażają nią, a ja mam czasami wrażenie, że to jakaś groźna choroba zakaźna. Wszyscy wokół tylko mówią: masz wierzyć, będzie dobrze itp. Wszyscy są tacy tego pewni, ale ja się waham. Czy aby na pewno? Wiem, życie jest ciężkie i trzeba walczyć i takie inne pierdoły, ale czasami już sił nie starcza. A ja, od zawsze, jakoś z niechęcią podchodziłam do nadziei. Dla mnie to dalej jest zło i wcale nie konieczne. Nie chce tego w moim życiu, a wy jakoś wciąż wpieracie mi ją na siłę. I tu też wchodzimy na temat miłości, w którą również nie wierzę. Jak dla mnie na początku jest tylko reakcja chemiczna, serotonina, a później to swego rodzaju przyzwyczajenie i tyle. Miłość nie istnieje. A jakoś dziwnie podświadomie, dążę do niej, szukam tego jedynego, nie wiem po co, bo i tak go nie znajdę(może i znalazłam, tylko szkoda,ze zajęty). I tutaj wchodzi teoria Karoliny, że może jednak, skoro podświadomie szukam tej miłości, czyli wierzę w nią. Może...może to prawda...
Co nie zmienia faktu, że jeśli ją spotkam to zapewne coś zawale no i po sprawie. Ze mną, zawsze tak jest. Może jednak posłucham kiedyś Seby, żeby mógł mnie zobaczyć w poczekalni, nie do kostnicy...ale to może,kiedyś;) jak dożyję.
Ale wiecie co? Mam dwójkę osób, którym niesamowicie ufam. Ostatnio to odkryłam, jeszcze nigdy, nikomu tak nie zaufałam, więc proszę, Asiu, Blood, nie złamcie mi serca i nie zniszczcie tej przyjaźni jaką was darzę. Przy was, czuję, ze sobie poradzę, bo jesteście ze mną. A to najważniejsze;)
No i jeszcze podziękowania paru innym osobom(Lui,nie zapomniałam o Tobie;), ale to nie jest koncert życzeń, więc näkemiin.
PS. Seba zdrowiej!:)
PS2.Nikt mnie do cholery nie będzie bił, drogi Luinnarze, Sebastianie i Szpajku:P
Name:


Komentarze:

09.01.2007 :: 17:49 :: 83.18.166.2
Ozz

Samotność na pustkowiu od tej w tłumie różni się ciszą.
Nie wiem która gorsza, chyba ta w tłumie bo mimo wszystko zawsze trudniej ją znieść. Ty na samotność nie masz co narzekać o tobie pamiętają, jeszcze...

Żyj, i pozwól żyć
ps. nie duszukuj się u mnie ortografi i innych podobych bzdeuw bo ich nie ma


09.01.2007 :: 02:36 :: 83.5.24.42
Szpajku
Mi tylko chodziło o motywującego kopa w cztery litery :P
Tak poza tym to na chwilę obecną od "pocieszania i przytulania" jest m.in. Blood. Ja wziąłem rolę "strofującego i dołującego" malkontenta i jako taki muszę dorzucić swoje trzy grosze.
Na blogu pojawia się depresywny wpis. Niedługo potem pojawia się cała chmara komentarzy w stylu "Nie poddawaj się!", "Jesteśmy z Tobą!", "Wspieramy cię! Walcz dalej!". Co to oznacza? Że ludziom zależy. Że przejmują się tym jak się czujesz, zależy im na Tobie. Chcą Ci pomóc. Jakby mieli Cię głęboko tam gdzie słońce nie dochodzi, to by tu pustkami wiało, a na gg wszyscy by siedzieli cicho i udawali, że ich nie ma.

Masz przyjaciół na których możesz liczyć i którym ufasz. No i dobrze, ale tutaj działa też zasada wędki i ryby. Ludzie cię wspierają, pocieszają, ale jeśli ty sama nie chcesz się podnieść to się nie podniesiesz. Przyjaciele mogą cię dźwignąć, ale bez własnych chęci ile utrzymasz się na nogach? Swoimi ciepłymi komentarzami chcą odegnać twój smutek, dodać odwagi, chęci i siły do dalszej walki. Nie odrzucaj tego. Ludzie, którym na Tobie zależy chcą ci pomóc, zobaczyć jak wstajesz z własnej woli i idziesz dalej. Masz szansę się podnieść. Masz pomocną dłoń, gdy będzie ciężko. To czy się podniesiesz, czy zostaniesz w miejscu zależy już tylko od Ciebie...

PS. Proszę. Powiedziałem swoje, więc teraz możecie się na mnie rzucić, że się wożę po biednej Neme.

09.01.2007 :: 01:06 :: 84.40.208.131
~$~
e tam.. "nadzieja"..
wikipedia:
-- Nadzieja jest uczuciową wiarą w pozytywny rezultat wydarzeń i okoliczności związanych z czyimś życiem prywatnym. Nadzieja może nawet występować wbrew prawdopodobieństwu i dowodom na to, że oczekiwany wynik będzie odmienny od korzystnego. --

nadziei się nie "ma", nadzieja występuje, nadzieję się odczuwa, nadzieja jest wynikiem, skutkiem a nie przyczyna! trza popracować nad jej źródłem, a nie skupiać się nad jej odczuwaniem.. jak nie przywiązujesz uwagi do niej, a zamiast tego dobrze robisz resztę rzeczy to nadzieja przyjdzie sama.. to tak jak z orgazmem.. eee... ups.. ok, to może przy innej okazji :>

a co do miłości.. reakcja chemiczna? no tak! jasne ale czy to cokolwiek umniejsza jej? czy to nie jest fantastyczne odurzenie? a myślisz, że przywiązanie to coś innego niż chemia? na początku dopamina, serotonina a potem uzależnienie psychiczne czyli endorfina.. cała jesteś chodzącą fabryką chemiczną więc się nie dziw, że miłość to też chemia.. z resztą Bóg to też chemia a jakoś miliardom to nie przeszkadza :P

Dobra, nie wiem czy z tej mojej gmatwaniny można coś wywnioskować ale jestem chory, więc mi się wybacza :P

ad ps. nie :P
ad ps2. a założymy się?
ad ^^ co wy kurde nie umiecie ludzkiego :D

God damn it, Ave, Peace, Shit happens,


--
Lorem ipsum dolor sit amet

09.01.2007 :: 00:21 :: 83.16.45.115
Blood
:)
Mimo swoich problemów, mimo tego że nie jest ciężko i codziennie trzeba skarpetki zakładać... ;)
Wierze w Ciebie :) i będzie naprawde dobrze, tylko Ty też w to uwierz... czasem sam przestaje wierzyć w swoje słowa, Ale gdy powiedziałem to tylu osobm, by wierzyli, a gdy uwierzyli ich życie zaczęło się zmieniać, nie mogę po prostu nie mogę i muszę :) Muszę walczyć i wierzyć :)
Dlatego też proszę, ty też Walczy i Wierz^^ Bo warto, warto walczyć o to co może się zdarzyć...
Dziękuje Neme :)