Do you know the pain of living without a dream?


The past is real
2006
XII

2007
I
II
IV
V


Anioł i demony
Ziom
Luinnar
Blood


Promienie księżyca
last.fm
Mój profil na last.fm
Pablo, Bundz i ZŁO
Forum Z-Krypt
Jeordie White
A Perfect Circle
Naruto
Hatake Kakashi
Polska strona o Naruto
Tapety



Święta....


Link 21.12.2006 :: 20:03 Komentuj (6)
Coś za często tu piszę. O zgrozo. Żeby tak milej się na początku zrobiło(teraz uwaga, będą same pierdoły, więc cieszmy się:D ) to piękne jest to, że w końcu po raz pierwszy zdałam kolokfium z gramatyki w I terminie! Aż mi się wierzyć nie chce:) A druga rzecz to taka iż, dostałam dzisiaj przepiękne skrzydełka! Anielskie oczywiście:) Dziękujemy mojemu czarnemu przyjacielowi( w zasadzie przyjaciółce):*
Ja zapewne już wszyscy zauważyli zbliżają się święta. I tu jest właśnie kot pogrzebany(znaczy nie dosłownie).
Co najmniej 2 tygodnie przygotowywań, wkurzania się, sprzątania, tylko po to żeby jakoś "przeżyć" dwa dni i jeden wieczór. A i nie zapominajmy o śniegu. Nie wiem jak wy, ale wolę stać na przystanku w minimalnym mrozie, a nie w zaspach, gdzie blacha mi przymarza do palców, jest -15 stopni, autobusy spóźniają się o 20 minut i wszędzie jest syf, czasami biały, czasami brudny. Jednak co najmniej połowa myśli inaczej. Np. bez śniegu święta nie mają magii(a miały kiedykolwiek? Rany, czego człowiek się dowiaduje po tylu latach.) I w ogóle co to za święta bez śniegu. Jeśli jest śnieg na święta cieszycie się jak dzieci nazwijmy to. Kiedy śnieg dalej jest w lutym, już zaczynacie się denerwować, że to jeszcze leży. W marcu jest "Niech to kur..... w końcu stopnieje". A gdy topnieje to widok jest przeuroczy. Zdecydujcie się.
Co do samych świąt. No cóż. Jak (prawie) wszystko na tym świecie, również i te święta już się skomercjalizowały. Gdzie były te święta, z całą rodziną, z całym tym klimatem? Ja takich nie pamiętam, bo nigdy takich nie miałam, a może właśnie chcę żeby kiedyś i moje takie były. Ale cóż, marzenia ściętej głowy. Teraz zamiast wypatrywać pierwszej gwiazdki dzieci zastanawiają się czy dostaną nowy telefon, a może laptopa itd.
Tu tez się nasuwa pytanie: jak można nie lubić świąt? Można, i to całkiem naturalnie. To nie boli. Ludzie zapożyczają się, zastawiają, tylko po to żeby przyszykować stół uginający się od jedzenia i masę prezentów. A potem, gdy święta mijają, przychodzą myśli, że do końca miesiąca jeszcze trochę dni zostało.
Z tego co pamiętam, tudzież wydaje mi się, to jest to święto narodzin Jezusa. Wchodzimy tutaj na bardzo grząski grunt religii, więc szybko się lepiej zmyć. No, ale jeśli właśnie świętujemy narodziny, to dlaczego nikt się nie cieszy? Dlaczego nikt nie oczekuje? Pamiętam, że kiedyś ksiądz mówił, że Chrystus co roku rodzi się w nas, jest to dla nas czas radosny. To ja się pytam, gdzie on teraz się rodzi? Chyba tylko w sercach ludzi, którzy naprawdę wierzą i daleko im do dewocji.
Teraz święta, to dwa dni obżerania się i dawania prezentów. Gdzie podział się duch świąt? Czy kiedykolwiek taki był?
Boże narodzenie to aktualnie, jak dla mnie, czysta mistyfikacja. Na ulicach, ozdoby, choinki( na cholerę wam choinki?! Jeśli nie ubierzesz drzewka, to plaga spadnie na dom, czy co?), ludzie mili, tylko na okres świąteczny. Gdy mija, to jak w zegarku, gotowi są ciebie zabić, żeby tylko osiągnąć cel. Po co nam takie święta? Mi po nic. Jednak co roku muszę je "celebrować" przy stole z moją poj......, znaczy nienormalną rodzina.
W pewnym włoskim dzienniku ukazał się artykuł, którego autor pisał o zniesieniu świąt Bożego Narodzenia. Jestem za. Tak wiem, większość się oburzy czytając. Jestem heretyczką, w nic nie wierzę dobrze mi z tym. A zapewne za chwilę zaczniecie mi wyrzucać, że nie mam racji. Zdarza się.
Dla mnie te święta są wyznacznikiem kłamstwa, obłudy, udawanego szczęścia i łez, jak przy stole brakuje tej najważniejszej osoby.
Bo gdy ona jest, święta stają sę bardziej ludzkie, bardziej wesołe.
Ale w tym roku znowu będą złe. I nic tego nie zmieni.