Ta notka jest spowodowana ostatnimi dniami, tym co się działo, albo też tym co się nie działo. Dla was.
W piątek postanowiłam zrobić sobie wolne, posiedzieć w domu, nigdzie nie wychodzić i zrelaksować się trochę. Skończyło się na wyłączeniu gadu, odcięcia się od świata, nie odbieraniu smsów, unikaniu kogokolwiek. Miało to trwać dłużej, ale przez 2 osoby skończyło się na milczeniu w poniedziałek.
A co się działo?Na sobotni egzamin weszłam bez strachu, lęku, całkowicie spokojnie.Dlaczego? Bo miałam koszmarnie potężnego doła. W piątek zdałam sobie sprawę, że cokolwiek nie zrobię, jakkolwiek ciężko będę się uczyć to zawsze będę z tyłu, za wszystkimi, zawsze będę dostawała tróje, zawsze z ledwością będę zdawała i patrzyła się na piątki innych. Zawsze.
Do tego doszła świadomość, że jeszcze ze 2 tygodnie zostanę studentką po czym mnie wywalą, obojętność niektórych osób i brak tej, która mnie przytuli. W sobotę po egzaminie jeszcze bardziej się to pogorszyło, ale nikt nie zauważył, więc było ok, prawda?
A ja spadałam coraz niżej, dochodząc do wniosku, że już niedługo, że już wkrótce skończę to wszystko, na zawsze...Nie powiem, że ta myśl minęła, bo dalej jest. Jest jakby podporą, ze jak wszystko się spierdoli na raz, zawsze zostanie mi to jedne, ostateczne wyjście.
Podczas tych dwóch dni, jedynie dwie osoby mimo wszystko przypominały mi o sobie, wysyłając smsy i sygnały. Chociaż wmawiałam sobie, że robią to z nudów.
Dziś(w poniedziałek znaczy)o dziwo wstałam kompletnie zdołowana, poszłam na angielski, a po nim usłyszałam, że gdyby nie to, że jestem kobietą to Łukasz przywaliłby mi. Ja wiem za co. Ale i tak by to nic nie dało. Potem spędziłam miłe godziny, smutek jakoś prysnął. Postanowiłam włączyć jednak gadu.
Po włączeniu, nie nie zostałam zasypana wiadomościami. Było ich niewiele. A w sumie najdramatyczniejsza była Michała, który też jako pierwszy przypomniał sobie o moim istnieniu.
Znowu się potężnie zdołowałam.Dałam jakiś okrutny opis i poszłam, żeby zaraz wrócić i przeczytać wiadomość od Michała, który jak zwykle potrafi mi mentalnie dojebać. Co na plus liczę oczywiście:P Co było dalej nie będę pisać, bo to dane osoby wiedzą, ale wszystko byłoby inaczej, gdyby nie...!
Gdyby nie to, że mam przyjaciół, owszem, ale tylko na gadu. Tylko na gadu ktoś potrafi mnie przytulić gdy jest źle, tylko na gadu ktoś potrafi mnie wysłuchać, tylko na gadu ktoś potrafi mi napisać, że się liczę, że mnie lubi, że jest moim przyjacielem. Bo poza gadu, nigdy nie ma nikogo. Ja nagle przestaje istnieć, traktuje się mnie jak powietrze, jak nic. A nie przyszło wam to kiedyś do głowy, że byłoby mi lepiej, że nie miałabym tyle tych dołów, gdyby ktoś do jasnej cholery przytulił mnie tak normalnie i powiedział, że będzie ok. Po prostu to zrobił, spontanicznie, tak od siebie, nie jak ja o to poproszę!Nikt mi nie powie,że mnie lubi, że jest moim przyjaciele tak od siebie!Nikt!Zawsze muszę to wymuszać swoimi opisami, tym co piszę!Tak na prawdę mogę poczuć, że coś dla was znaczę tylko i wyłącznie jeśli mam smutny opis, nie odzywam się zostawiając jakiś tragiczny opis, pisząc rzeczy o śmierci, tylko wtedy mogę przeczytać wasze wyznania jak bardzo jestem dla was ważna. Tylko wtedy.
Tak jak teraz, jak znów włączyłam gadu mogłam się przekonać, ze ktoś za mną tęsknił, że ktoś się o mnie martwił, bał się. I dlaczego?Bo się nie odzywałam zostawiając tragiczny opis. Czy to ma mi dać do myślenia kim naprawdę dla was jestem?Albo kim może nie jestem.
Aktualnie znalazłam siły dla jednej osoby, która ostatnio zrobiła mi się cholernie bliska, bo tylko on mnie wspiera, przez gadu, bo nie ma jak inaczej. Dziękuję Michał:* Za wszystko i za to, że jesteś i również dla mnie:)

A tak w zasadzie nie mam pojęcia dla kogo to pisze. Wiem, że jedyną osobą, która to przeczyta będzie właśnie Michał. Nie wiem, ten cały blog chyba piszę tylko dla niego i dla siebie. Mam takie odczucie ostatnio.
Name:


Komentarze:

12.06.2007 :: 19:12 :: 84.40.215.249
Marysia
A ja tylko napiszę tyle: Pamiętaj, że dla Ciebie zawsze jestem i będę, nie tylko na gadu :) Twoja Marysia :D

12.06.2007 :: 18:37 :: 62.29.134.2
neme
Ech, trochę źle mnie zrozumieliście.Wiem,że należy mi się ochrzan porządny, zdaje sobie z tego sprawę.A wracając do reszty, to:ja nie oczekuję, że na każde me kiwniecie, na każdą zachciankę itd. będzie ktoś, nawet powiem,że nie chce tego. Wiem, że w gorszych momentach, na przykład jest godzina 1, nie oczekują, że ktoś naraz przyleci i będzie mnie pocieszał. Bo tez nie o to mi chodzi. Świat nie kręci się wokół mnie,wszyscy macie swoje sprawy, swoje problemy, którymi musicie się przede wszystkim się zająć!I wcale tez nie zapominam o was!Bo o was pamiętam!Ze swoimi problemami nie zwracam się do was, bo po prostu wiem,że jesteście zajęci. Co do Ciebie Szpajku moje problemy sie nie zmieniają, wciąż są takie same, wiec mija się to trochę z celem, jeśli po raz tysięczny napiszę Ci,że jest mi źle itd.itd., bo i tak mniej więcej wiem co mi napiszesz. Znam Twoje poglądy na te sprawy i nie zmieniły sie one.
Ile razy można pisać wciąż to samo i to samo?Ja mogę, wam się to kiedyś znudzi.
A co do Blooda, wiem teraz go bardzo faworyzuję, ale to z takiego prostego powodu, że przypomina on mi trochę Sebastiana, ponieważ gdy potrzebuję jakiegoś wsparcia to on jest, na gadu, tak jak Sebastian. Jest zawsze. Jak na razie, poza momentami, gdy go po prostu nie ma. Sam Blood mi napisał, że mnie nie rozumie. Ja samą siebie nie rozumiem.Blood po prostu jest na gadu, zawsze i dlatego tak zachowuję się w stosunku do niego, nie inaczej.
I tak na koniec, nie chodzi mi o zasypywanie smsami, odwiedzanie, ciągłe pytanie czy wszystko ok. Chodzi mi tylko o taką odrobinę spontaniczności czasami. Żeby tak bez żadnego powodu powiedzieć coś miłego. Po prostu tyle. O nic więcej nie proszę.I przepraszam za wszystkie moje słowa, bo wiem, ze ranią,ale ja wyrzuty sumienia odczuwam z pewnym opóźnieniem:/ Wybaczcie

12.06.2007 :: 01:48 :: 83.5.1.85
Szpajku
Miło.

W sumie cadevra trafiła w sedno.

To co piszesz brzmi trochę tak jakbyśmy mieli zapomnieć o własnym życiu, wszystkich problemach, obowiązkach by czuwać non-stop przy Tobie, zasypywać smsami, odwiedzać co chwilę by sprawdzić czy wszystko jest ok. A ironicznie, gdy ktoś się zainteresuje Tobą(nawet "tylko", gdy zobaczą ten smutny opis na gg), tym co Ci się stało, że jesteś smutna to odpychasz tą osobę od siebie, zbywasz krótkim "nic", nie odzywasz się, by potem napisać na blogu, że nie masz przyjaciół, "tylko na gg", że nikomu na Tobie nie zależy. To nie jest normalne. W ten sposób nakręcasz tylko siebie negatywnie, wpędzasz się w coraz gorsze samopoczucie i przy okazji ranisz wszystkich wokół. Jeśli masz problem, wystarczy wyciągnąć rękę do przyjaciela, poprosić o pomoc, a na pewno ci pomoże. Niestety nikt nie potrafi czytać w myślach, że gdy ty się odizolujesz od wszystkiego, zamaskujesz, schowasz problem to od razu przyjaciele zauważą to, będą wiedzieć co jest nie tak i jak ci pomóc.

Moje zdanie? Potrzebujesz pomocy. Naprawdę potrzebujesz porządnej pomocy, bo sama siebie nie wyciągniesz z tego bagna. Tylko, że to ty musisz chcieć, inna osoba za ciebie tego nie "odbębni".

Ale cóż...Twoje życie, Twój wybór, Twoja wola. Mi to już generalnie rybka. Rób co chcesz. Widać Blood tu niby najlepiej cię rozumie i ci pomaga, więc oby tak dalej. Ty masz jego, on ma Ciebie, bawcie się razem jak najlepiej.

Tego Wam życzę i pozdrawiam.

12.06.2007 :: 00:23 :: 62.87.189.22
cadevra
byłam, jestem i będę....czy tego chcesz czy nie, "zostanę przy tobie, nie pytam czy chcesz"...


chociaż tak trochę smutno, że mnie nie widzisz, że nie przychodzisz z problemem... że załatwiasz to w tak dziwny sposób, że pozwalasz sie nam o siebie martwić... trochę chyba nie o to chodzi w przyjaźni...

12.06.2007 :: 00:18 :: 83.3.17.26
Blood
Hej hej... co ja, całym światem jestem ? :P World Wide Web na początku bloga masz, to wiesz :P na cała siec to piszesz ^^
Dziękuję Agatko ;* Dziękuję ze jesteś. I te wszystkie chwile które spędzam z Toba na gg, nie sa stracone, mam taka nadzieje i wierze w to :) Dla mnie stracone one nigdy nie będą :) I wiesz ze ja zawsze trzymam za Ciebie kciuki. A dojebywanie mentalne to niestety nie jest moja specjalność, ale czasem chyba niestety tak to wychodzi :P