|
Witam wszystkich radosną wieścią! Mój brat wraca^^. Jest to jedna z najszczęśliwszych wiadomości w tym roku. Znowu na końcu tunelu pojawiło się światełko i wiem, że teraz będzie dobrze i tak łatwo się mnie teraz nie pozbędziecie z tego świata. Nie dam się! Nie teraz! Teraz nie mogę się poddać!!
A następna dobra wiadomość to Jirou Mochizuki!! Moja najnowsza miłość. Jakoś mam słabość do facetów śpiących w trumnach, tudzież co najmniej na podłodze. Ech, Jirou....^^ Trzeba się otrząsnąć, ale jakoś nie mogę:) Ale ma seksowne ząbki i resztę,rany....Ech, nie no naprawdę już przesadzam:) Zbliża się koniec roku. Może czas na małe rozgrzeszenie swoje, takie podsumowanie. To chyba będzie najbardziej osobista notka na jaką może się zdobędę. W końcu nie było tu zamierzenia aż tak się wywnętrzać, ale może czasami trzeba. Kto nie chce czytać to sio:) Hmmm, mimo wszystko ten rok był najgorszym rokiem w moim życiu. Za dużo nadziei zgasło, za dużo łez się wylało. Przekroczyłam granicę, której nie powinnam przekraczać. Nigdy. Nikt nie powinien tej granicy przekraczać. Za nią stoi tylko śmierć, od której nie ma już odwrotu. Dlatego też czasami się boję, że nie ma już odwrotu. Bo wrócić do dawnej "mnie" już nie mogę. Nie sposób wymazać tych blizn na rękach. Chociaż czasami żałuję. Mimo tego smutnego akcentu, ten rok był bardzo udany. Wręcz najlepszy. Skończyłam I rok studiów(dalej nie wiem jakim cudem to wszystko zaliczyłam. Może nie jestem aż taka głupia?), napisałam parę dość znośnych opowiadań i wierszy, odkryłam z czyjąś pomocą kilka naprawdę genialnych zespołów, zobaczyłam Hellsinga, Black Blood Brothers, byłam na meczu siatkówki, Polacy zdobyli medal^^. No w zasadzie tyle z takich rzeczy bardziej materialnych. Może i by się uzbierało więcej, ale i tak, pod tym względem ten rok należy do udanych. A pod innymi, no cóż. Co najważniejsze zdobyłam nowych przyjaciół, którzy mnie podtrzymywali na duchu, którzy dawali mi do zrozumienia jak bardzo im jestem potrzebna i ważna dla nich: Ziom(ja też Cię koffaniuję Asiu:*), Sebastian(mój Miszczu:), Luinnar(nigdy nie zapomnę tego co mi napisałeś, bo to dla mnie bardzo ważne. Nawet nie wiesz jak bardzo pomogłeś mi w tym trudnym czasie.Arigato!!!). Te osoby ratowały mi życie codziennie, niezliczona ilość razy. Nawet nie wiem jak to robiły, ale były przy mnie, nie ważne co. Nie mogę zapomnieć też o "starych" przyjaciółkach :Karolinie i Agnieszce:) One zawsze były razem z w/w. Jest jeszcze wiele innych osób(Kasia, Ola...), które uwielbiam, ale długo by tu wymieniać. Ale pamiętam o nich, codziennie. I jeszcze mój ukochany Senuś ^^ Ten rok obfitował również w związki, bardziej, lub mniej udane. Z tymże ten ostatni należy raczej do tych najbardziej udanych:) W zasadzie moja pierwsza wielka miłość:MINUS czydziści CZY procent;) Przeciwstawnie, to w tym roku jeszcze nikt nie złamał mi serca tyle razy i to jedna osoba. Gdyby nie było niedomówień, "nie odezwę się", jakichś dziwnych oporów, wiele rzeczy potoczyłoby się inaczej. Ale jest jak jest. A co się zmieniło we mnie? W tym roku. Cóż, wiele. Pojawiło się więcej niestabilności, załamań, krwi, odpowiedzi na pytań. Jedno się zmieniło, dobrze to podsumował Sebastian: "że ludzie nie są tacy straszni."?? Chyba, że Ty nie jesteś taka straszna:P. Ludzie się nie zmienili, to Ty miałaś tym razem inne podejście. I tak trzymać :) Zmieniłam podejście do ludzi, przestałam się ich bać, co w sumie najbardziej pomogli mi w tym Luinnar i Szpajk (ach ten Twój miecz, który jest Dziubasa:D :Rent-a-sword:P). To chyba na tyle byłoby tych zmian, wspominania. Wiele rzeczy dobrych się wydarzyło, wiele cudownych i pięknych słów usłyszałam, jednak ten rok, będzie początkiem końca. Chociaż może wszystko się jeszcze zmieni. Z waszą pomocą. Wierzę w to. Muszę:) Name: Komentarze: 29.12.2006 :: 16:59 :: 83.16.45.115 28.12.2006 :: 15:16 :: 87.239.29.17 |