|
Podczas spacerów z psem zadziwiające jest to, jak nagle człowiek ma wiele czasu by pomyśleć i zastanowić się nad tym lub owym.
Sami wiemy jak nie ubłagalnie płynie czas. Wszystko idzie do przodu, wszystko się zmienia. I rzeczy, i my, i nasze uczucia, nasz fascynacje, miłoście, i w końcu nasze przyjaźnie. Swoich prawdziwych przyjaciół poznałam dopiero na studiach. wcześniej myślałam, że już mam przyjaciół, lecz dopiero z upływem czasu, człowiek jest w stanie przekonać się jak bardzo się mylił, jak bardzo wszystko może się rozwalić. Aby przyjaźń była dłuższa niż na parę chwil, trzeba w to włożyć pewne rzeczy : zrozumienie, wyrozumiałość, czasem złość, czasem miłość siostrzaną, braterską. Czasem trzeba się rozstać z ta osobą, aby dopiero później zdać sobie sprawę z tego, co się straciło. Ale my sami jedynie wiemy, co potrzeba aby nasza przyjaźń była trwała i zniosła wszystko, co może ją spotkać. Czasem również przychodzą takie chwili, gdy jesteśmy tak bardzo kimś zauroczeni, że dla reszty świata nie znajdujemy już czasu. Blood mi kiedyś powiedział, że z jego przyjaciółmi jest tak samo, gdy już mają kogoś zaczynają się oddalać, mieć coraz mniej czasu dla innych. Byłam taka sama. Wiecznie zaganiania, rzadko bywałam na dłużej w domu. Dwie osoby mi się jedynie żaliły z tego stanu rzeczy. Do tej pory nie uznaje pretensji jednej osoby, a ta druga... Wiele razy rozczarowałam się pod względem "przyjaciół". Dopiero później się odkrywało, że ludzie, którym sie ufało, się już nie interesują, że przestało im zależeć, albo osoba trzecia zniszczyła to, co było. To smutne. To smutne też jak łatwo można coś zepsuć, wręcz doszczętnie rozwalić, zniszczyć. Ostatnio myślałam nad tym jak popsuły sie moje relacje z niektórymi osobami i jak bardzo mi ich brakuje. Nie wspomnę o dwóch osobach, które były moimi przyjaciółmi, lecz za którymi już nie tęsknie. Czasem zaufania nie da się już odzyskać, a o przyjaźń trzeba również walczyć, aby ktoś z zewnątrz niczego nie popsuł. Widać, im nie zależało. Z jednej strony mi przykro, z drugiej, może po prostu byłam zbyt naiwna oferując swoje zaufanie i owa przyjaźń z mojej strony. Lecz wspominam te osoby z którymi kontakt mi się całkiem rozwalił, a żałuję tego. Jak to pisał Szpajk, "jedno jest zepsute, drugie naprawiam" (nie do końca tak to było, ale sens chyba pozostał). Czasem brakuje mi tych rozmów na gadu z Nim, tego wygłupiania się, tego jak pisał, mówił do mnie "Nemcia", myślałam kiedyś, że może choć trochę się rozumiemy. Czas jednak pokazał, że się myliłam. Brakuje mi tego, ale niektórych rzeczy się nie da cofnąć, a niektórych rzeczy ja nie chcę cofać, bo zrobiłabym jeszcze raz tak samo. A co do Ciebie, Michałku, zerwał mi się kontakt z Tobą, w tym tak trudnym okresie, gdy w domu byłam prawie że gościem. Ostatnio postanowiłam to naprawić. Chciałabym żeby było jak dawniej, bo cholera tęsknie za tymi naszymi durnymi rozmowami, pełnymi wulgaryzmów, zboczonych tematów, uszczypliwości, a jednocześnie troski o siebie nawzajem. Wiem, że te rozmowy już nie będą takie same (wiesz z jakich względów:P), ale brakuje mi Twojej obecności w moim życiu:) Ostatnio też pojawiła się nowa osoba, którą polubiłam, z która lubię rozmawiać, może i kiedyś będę lubić przebywać w jego towarzystwie. Czas pokaże, chociaż... czasem o zwykłą znajomość też trzeba bardzo zadbać. A kto to wie, czy czasem to nie jest po prostu jednostronne. I naiwne z mojej strony. Bo czasem chciałabym, żeby on też ucieszył się z tego, że ja się odezwę...a może za dużo bym chciała... Ostatnio też Łukasz pomógł mi zdać sobie sprawę z jednej rzeczy. Mianowicie z tego, iż chyba całkiem nieświadomie dorobiłam się przyjaciela, a nawet o tym nie wiedziałam. Od początku traktowałam go jak starszego brata. Momentami, w tych gorszych momentach, jak przyjaciela, który pomagał mi jakoś przetrwać nieustanne kryzysy. Potem się coś zepsuło, padło, ale teraz, mimo, że jest okropny, zdałam sobie sprawę, że jakoś źle mi na duszy, gdy sobie chociaż na chwilę z nim nie pogadam. Ot, takie dziwne. Podobno przecież w rodzeństwie tworzą się naprawdę silne więzi. Może to i racja, bo jakoś ta przyjaźń między nami dała sobie radę przez te burze, braki czasu. Taką przyjaźń mogę porównać jedynie z jedną, która tak samo przetrwała pseudo kłótnie i niezrozumienie. Może to te prawdziwe przyjaźnie? Niektórzy się ze mną nie zgodzą, ale istnieje przyjaźń między kobietą, a mężczyzną bez miłości. To jedna z niewielu rzeczy, których jestem pewna w życiu. P.S. Dzięki Michałku za przypomnienie jak kiedyś nazywałam Łukasza:P Buziaki dla was dwóch :* :*. Tak wiem, to ja jestem okropna, nie Ty Szpajk :P Name: Komentarze: 10.11.2008 :: 12:49 :: 79.186.108.224 21.10.2008 :: 11:00 :: 160.44.247.146 16.10.2008 :: 20:46 :: 87.205.206.210 |