Zamiast pisać artykuł na temat alkoholików, to zachciało mi sie napisać notkę.
Jakoś tak od wczoraj złapałam doła, a też muszę się pochwalić, że w sumie od miesiąca nie miałam doła:) To chyba mój rekord. Ale czasami dobrze jest sobie popłakać, wylać te łzy, dać wypłynąć uczuciom na zewnątrz.
Właśnie leci Linkin Park "In pieces", tak się czasami czuję, w kawałkach. Ostatnio napadła mnie myśl, w zasadzie uczucie, że idę przez życie jak kretynka z wielkim uśmiechem na twarzy. Z tym uśmiechem czuję się jak idiotka.
Ale, już od dawna dręczy mnie inna myśl. Dręczy mnie to, że nie potrafię kogokolwiek obdarzyć uczuciem. Inni się tak po prostu zakochują, ryzykują, a ja...A ja czuję jakbym w ogóle nie posiadała uczuć dla kogoś innego niż przyjaciel. To smutne, że potrafię obdarzyć uczuciem postać/osobę, której prawdziwy jest tylko głos.
Luinnar kiedyś napisał mi, że ja się po prostu boję. Trochę w tym prawdy, ale jak wierzyć, jak się nie bać czegoś czego się nigdy nie czuło? Nie wspominając o tym, że mam defekt, który nie znika. Czasami mi się tylko wydaje, że go nie ma. Ale jest i sprawia, że nie dopuszczam nikogo do siebie, ani nie popycham siebie w kierunku innych. W sumie taka pozycja zachowawcza, która bynajmniej nie jest dobra.
Czasami mam ochotę wziąć jakiś młotek i wybić sobie to z głowy, albo wypruć serce. Jeśli je jeszcze w ogóle mam. A nawet jeśli się bardzo chce to zmiany, w moim przypadku, nie są możliwe. Czasami tak bardzo bym pragnęła być zimną, lodowatą suką. Tylko, że nawet ja sobie tak mówię, to dalej nie jestem takim typem osoby.
Czasami brakuje kogoś, kto będzie blisko, a jak przychodzi co do czego, to wzbraniam się, uciekam, chowam się w sobie, zaczynam nienawidzić.
I już totalnie nie wiem jak mam przeciw temu działać.
Mam nadzieję, że samotność mnie z tego wyleczy. Myślicie, że wyleczy? Czy w ogóle jest na to jakieś lekarstwo? Czy do końca życia będę żyła w samotności poprzeplatanej gdzieniegdzie nieudanymi związkami. Jeśli do takowych kiedyś jeszcze dojdzie.
Name:


Komentarze:

24.07.2007 :: 22:04 :: 83.3.17.26
Blood
Co ty ... Aly McBeal jestes? :D bo taki ton przemawia przez tą notkę, jak Aly bylo smutno i sie spila i siedziala w domu i rozne rzeczy widziala to miala dokladnie takie nastawienie jak ty teraz...
Neme oj Neme :) zobacz jaki cudowny dzisiaj ksiezyc, bedzie dobrze. No przeciez czasem trzeba ponarzekac- czasem sa gorsze a czasem lepsze dni. Banzai !