Do you know the pain of living without a dream?


The past is real
2006
XII

2007
I
II
IV
V


Anioł i demony
Ziom
Luinnar
Blood


Promienie księżyca
last.fm
Mój profil na last.fm
Pablo, Bundz i ZŁO
Forum Z-Krypt
Jeordie White
A Perfect Circle
Naruto
Hatake Kakashi
Polska strona o Naruto
Tapety




Link 18.04.2007 :: 22:31 Komentuj (3)

Senastian "Senuś" 08.12.2006- 18.04.2007

Był kochany. Na początku taka mała kulka, biało-rudawo-brązowa. Nie dziwię,że się biedaczek przestraszył jak zakwiczałam, też bym na jego miejscu się bała. Był taką małą słodką kulką, która z czasem podrosła w większą.
Był słodki i kochany. Szczególnie jak wywalał jedzenie z miski. Albo jak musiałam sprzątać swój tapczan z bobków, w dodatku jeszcze zapach amoniaku towarzyszył mi przez pół nocy po jego wizytach na moim łóżku. A bywał przecież codziennie.
Na początku był takie lękliwy, bardzo długo się oswajał. A kiedy już się trochę przyzwyczaił, to już zaczynał szaleć. Mam ślady bytności jego ząbków gdzieniegdzie, szczególnie na książkach z biblioteki(ale to cii, bo mnie Bartek zjedzie, może nie zauważy). Nie wspominając o guziczkach na pilocie do telewizora, które praktycznie rzecz biorąc nie istnieją już.
Uwielbiałam się z nim uczyć, bardzo skutecznie mi przeszkadzał, podgryzając nawet od czasu do czasu notatki Joanny i Klemensiewicza i inne rzeczy. Czasami, jak mu zaczynało odbijać, to szalał po łóżku, w tę i z powrotem. Aż się nawet kot podejrzliwie patrzył.
Zawsze jak tylko wchodziłam do domu, jak wchodziłam do pokoju, siedziała tam ta moja kruszyna. Jak właziłam robiłam hałas, to od razu wciskał się bardziej w kąt, ale wystarczyło powiedzieć Senuś, to jakby bardziej się uspokajał. Na początku tylko mi dawał się normalnie głaskać, co napawało mnie odrobiną dumy, że mi ufa.
Miał rozkoszne wąsiki, jak szaleńczo potrafiły łaskotać w policzek jak coś wąchał. A puszyste futerko, które nieźle się elektryzowało, bo miał taką delikatną sierść.
Kruszyna mało kabli nagryzła w swym krótkim życiu.
Jak widać, nawet nie miałam za co się na niego za bardzo denerwować. Był moim mężczyzną, takim tylko moim, którego pokochałam całą resztką swojego serca. Stworzenie, które jako jedyne pokochałam, bez którego nie wyobrażałam sobie życia.
Teraz już odszedł. Została we mnie jeszcze większa pustka niż była dotychczas. Przyłapuję się na tym,że szukam go wzrokiem po pokoju, myśląc,ze siedzi na jakimś pudle, ale jego już nie ma. Kot tak samo naiwnie szuka go, sprawdza pudła. Ale ani ona ani ja nie znajdziemy go już więcej. Pokój jest taki pusty bez niego, a ja ciągle się patrzę w tamten kat w którym on zawsze spał. Kurwa, jak mi go cholernie brakuje!!!
Przykro mi z tego powodu, że był u mnie. Gdyby trafił do kogo innego zapewne żyłby 3 razy dłużej, jednak trafił na mnie. Naprawdę przykro mi.
Już go nie ma. Już nigdy mnie nie podgryzie. Już nigdy...już nigdy:(



Jeśli ktoś, kiedyś będzie chciał mi sprawić jeszcze raz taki prezent, miejcie litość nade mną. Nie chcę kolejny raz widzieć jak najbardziej ukochane stworzenie umiera na moich oczach w agonii.
Jeśli mimo tego, nie zmienicie zdania, jeśli mimo tego tak bardzo mnie nienawidzicie, miejcie chociaż na wzgląd to biedne zwierzę, które długo nie pożyje.


Teraz to już tylko pustka została.
"Śmierć jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko"
†††††