|
The past is real 2006 XII 2007 I II IV V Anioł i demony Ziom Luinnar Blood Promienie księżyca last.fm Mój profil na last.fm Pablo, Bundz i ZŁO Forum Z-Krypt Jeordie White A Perfect Circle Naruto Hatake Kakashi Polska strona o Naruto Tapety
|
Ha!Link 17.12.2006 :: 00:06 Komentuj (2) No tak zacznę, bo dlaczego by nie! Poza tym to wykrzyknienie wyraża emocje z tego powodu, że mam swojego bloga! W tym miejscu chcę podziękować mojemu sponsorowi(któremu postawię piwo, tylko poczekaj do połowy stycznia)-Sebastianowi i nieocenionej koordynatorce do spraw wizażu tegoż bloga- Ziomowi! Wręczenie statuetek w późniejszym terminie.Jak je z papieru wytnę;) Na początek, wszystkie rozhisteryzowane nastolatki uprzedzam,że to nie jest blog o TH, ani o wokalistce tego marnego zespołu.Ja wiem, że najeżdżanie na ten "zespół" jest szalenie i miłe, ale powoli nudne(chyba,że zrobią coś fascynującego to się pokuszę o komentarz).Zmartwię też resztę, która myśli, że na tym blogu będę się zachwycała przyrodą,lub zastanawiała się dlaczego Mikołaj jest czerwony(może źle wyprał ciuchy?A poza tym, nie macie innych zmartwień?!). Nie będę również się rozpisywała na temat mojego ukochanego "Minus Czy" ;), ani też tego, że razem wyglądamy tak słodko:P Jeśli chcecie poczytać o takich rzeczach to nie wiem, zajrzyjcie na jakąś wiadomość na onecie i komentarze, które zawsze są takie pocieszne. Albo zerknijcie na inne blogi, bo nie ma to jak poczytać sobie o zawodzie miłosnym, lub o tym,że komuś w karku strzeliło.Wiem, porażająca wiadomość.Nie mogę obiecać, że będę często tu pisać. Tak raz na miesiąc z pewnością, ale wyznaję zasadę, że czasami lepiej nic nie napisać, niż pisać o pierdołach.Oczywiście pierdoły też się tu znajdą, bo nie byłabym sobą, gdyby się nie pojawiły. Blog jest jeszcze nie skończony, dojdzie parę rzeczy, grafika również się zmieni, ale to w swoim czasie. Nie będziemy ciągle męczyć Zioma i Seby.Kodowanie mnie przeraża(Afraid are you?:D), ale bądźmy dobrej myśli!Za niedługo ten blog zakwitnie!Oczywiście na czarno;)I oczywiście z drobną pomocą programistów.Miejmy nadzieje, że wspólnymi siłami całkiem nie schrzanimy kodu tego bloga:D To było tytułem wstępu.Następna bardziej konstruktywna notka będzie wkrótce. Więc! Niech Mrok(bo Zło i Chaos już zajęte:D)i Szmoc będzie z wami!! Stay sic maggots!(to dla bardziej wtajemniczonych) Albo słowami czarodziejki-transwestyty:Bye bye:) Magia uśmiechuLink 20.12.2006 :: 18:44 Komentuj (5) Wczoraj skończyłam pracować na promocji Biovitalu. Cieszy mnie to niezmiernie. Stanie przez 6h podczas których nie można wcisnąć przycisku OFF w funkcjach mózgu, ani pomarzyć sobie trochę, jest co najmniej nudne. I w tym momencie nadchodzą pomysły, gdzie by tu szukać rozrywek, żeby te 6h chociaż troszkę zleciało szybciej.Te najbardziej normalne to było liczenie kobiet w ciąży(ale zaraz po pierwszej zapominało mi się, ile ich było,albo po prostu przemknęła taka niewiasta, a ja jej nie zanotowałam w pamięci), włączenie winampa w głowie(chociaż chyba mało utworów było, bo ciągle tylko Trivium leciało,albo APC) no i ostatnio to było już prawie mechaniczne i konwulsyjne wystukiwanie rytmu na stoliku. Powiem jedno:taka praca ogłupia. Ale co jedno spostrzegłam, co w zasadzie jest sednem sprawy. Przez aptekę, w której stałam, przewijało się mnóstwo ludzi, w różnym wieku, z różnym kolorem skóry. Jedni mijali mnie nawet nie zaszczycają wzrokiem, czy odburknięciem: Nie, dziękuję.Ale inni właśnie wprost przeciwnie! Z uśmiechem mówili: Nie, dziękuję, albo :mam serce jak dzwon. Z uśmiechem pytali się o szczegóły promocji. Z uśmiechem stwierdzali, że wezmą jedną sztukę. Jak rozmawiałam z takimi ludźmi, to nie sposób było się nie uśmiechnąć. Na usta sam nasuwał się taki ciepły, radosny uśmiech, który może nie rozjaśniał całej galaktyki, ale przynajmniej to miejsce w którym się stało. I właśnie w tym wszystkim chodzi o uśmiech. O uśmiech, który jeśli jest prawdziwy, zaraz ożywia, dodaje energii i sprawia, że uśmiech jeszcze przez kilka minut nie schodzi z paszczaka. Chodzi o taki prawdziwy uśmiech, który sprawi, że i tobie stanie się weselej, lepiej i lżej na duszy. Ale gdzie podziały się takie uśmiechy? Przyznam sama, że nie często taki widuje. Rzeczywistość przybija, to wiadome, ale czy czasami aż tak trudno uśmiechnąć się nieznajomego, do znajomych, do przyjaciół? Czy nie jest to piękne uczucie jak ktoś odpowie ci na taki uśmiech? Czy nie jest piękny fakt, że to dzięki nam ktoś się uśmiechnął? Tu tez nasuwa się myśl, że coraz trudniej o szczere uczucia. Czasami trudno o litość, zwykłą bezinteresowność. Przyjaźń? Dla niektórych to całkiem obce słowo, tak jak zaufanie. A o miłości, która może nawet nie istnieje, lepiej nie wspominać. Opinie są zawsze subiektywne. Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy ile taki zwykły, serdeczny uśmiech może zdziałać. Nie chcę tutaj nawoływać do hasła: Kochajmy się wszyscy, bo to trochę bez sensu.Alę nawołuję do tego, żeby czasami uśmiechnąć się do nieznajomych osób, lub do tych których lubimy, kochamy. To nic nie kosztuje, nie boli, a przynosi tyle radości. Bo przecież jeśli życie nie ma sensu, jeśli wiara go nie ma i nadzieja też, to poratujmy się chociaż takim uśmiechem. Święta....Link 21.12.2006 :: 20:03 Komentuj (6) Coś za często tu piszę. O zgrozo. Żeby tak milej się na początku zrobiło(teraz uwaga, będą same pierdoły, więc cieszmy się:D ) to piękne jest to, że w końcu po raz pierwszy zdałam kolokfium z gramatyki w I terminie! Aż mi się wierzyć nie chce:) A druga rzecz to taka iż, dostałam dzisiaj przepiękne skrzydełka! Anielskie oczywiście:) Dziękujemy mojemu czarnemu przyjacielowi( w zasadzie przyjaciółce):* Ja zapewne już wszyscy zauważyli zbliżają się święta. I tu jest właśnie kot pogrzebany(znaczy nie dosłownie). Co najmniej 2 tygodnie przygotowywań, wkurzania się, sprzątania, tylko po to żeby jakoś "przeżyć" dwa dni i jeden wieczór. A i nie zapominajmy o śniegu. Nie wiem jak wy, ale wolę stać na przystanku w minimalnym mrozie, a nie w zaspach, gdzie blacha mi przymarza do palców, jest -15 stopni, autobusy spóźniają się o 20 minut i wszędzie jest syf, czasami biały, czasami brudny. Jednak co najmniej połowa myśli inaczej. Np. bez śniegu święta nie mają magii(a miały kiedykolwiek? Rany, czego człowiek się dowiaduje po tylu latach.) I w ogóle co to za święta bez śniegu. Jeśli jest śnieg na święta cieszycie się jak dzieci nazwijmy to. Kiedy śnieg dalej jest w lutym, już zaczynacie się denerwować, że to jeszcze leży. W marcu jest "Niech to kur..... w końcu stopnieje". A gdy topnieje to widok jest przeuroczy. Zdecydujcie się. Co do samych świąt. No cóż. Jak (prawie) wszystko na tym świecie, również i te święta już się skomercjalizowały. Gdzie były te święta, z całą rodziną, z całym tym klimatem? Ja takich nie pamiętam, bo nigdy takich nie miałam, a może właśnie chcę żeby kiedyś i moje takie były. Ale cóż, marzenia ściętej głowy. Teraz zamiast wypatrywać pierwszej gwiazdki dzieci zastanawiają się czy dostaną nowy telefon, a może laptopa itd. Tu tez się nasuwa pytanie: jak można nie lubić świąt? Można, i to całkiem naturalnie. To nie boli. Ludzie zapożyczają się, zastawiają, tylko po to żeby przyszykować stół uginający się od jedzenia i masę prezentów. A potem, gdy święta mijają, przychodzą myśli, że do końca miesiąca jeszcze trochę dni zostało. Z tego co pamiętam, tudzież wydaje mi się, to jest to święto narodzin Jezusa. Wchodzimy tutaj na bardzo grząski grunt religii, więc szybko się lepiej zmyć. No, ale jeśli właśnie świętujemy narodziny, to dlaczego nikt się nie cieszy? Dlaczego nikt nie oczekuje? Pamiętam, że kiedyś ksiądz mówił, że Chrystus co roku rodzi się w nas, jest to dla nas czas radosny. To ja się pytam, gdzie on teraz się rodzi? Chyba tylko w sercach ludzi, którzy naprawdę wierzą i daleko im do dewocji. Teraz święta, to dwa dni obżerania się i dawania prezentów. Gdzie podział się duch świąt? Czy kiedykolwiek taki był? Boże narodzenie to aktualnie, jak dla mnie, czysta mistyfikacja. Na ulicach, ozdoby, choinki( na cholerę wam choinki?! Jeśli nie ubierzesz drzewka, to plaga spadnie na dom, czy co?), ludzie mili, tylko na okres świąteczny. Gdy mija, to jak w zegarku, gotowi są ciebie zabić, żeby tylko osiągnąć cel. Po co nam takie święta? Mi po nic. Jednak co roku muszę je "celebrować" przy stole z moją poj......, znaczy nienormalną rodzina. W pewnym włoskim dzienniku ukazał się artykuł, którego autor pisał o zniesieniu świąt Bożego Narodzenia. Jestem za. Tak wiem, większość się oburzy czytając. Jestem heretyczką, w nic nie wierzę dobrze mi z tym. A zapewne za chwilę zaczniecie mi wyrzucać, że nie mam racji. Zdarza się. Dla mnie te święta są wyznacznikiem kłamstwa, obłudy, udawanego szczęścia i łez, jak przy stole brakuje tej najważniejszej osoby. Bo gdy ona jest, święta stają sę bardziej ludzkie, bardziej wesołe. Ale w tym roku znowu będą złe. I nic tego nie zmieni. Koniec...Link 28.12.2006 :: 00:16 Komentuj (2) Witam wszystkich radosną wieścią! Mój brat wraca^^. Jest to jedna z najszczęśliwszych wiadomości w tym roku. Znowu na końcu tunelu pojawiło się światełko i wiem, że teraz będzie dobrze i tak łatwo się mnie teraz nie pozbędziecie z tego świata. Nie dam się! Nie teraz! Teraz nie mogę się poddać!! A następna dobra wiadomość to Jirou Mochizuki!! Moja najnowsza miłość. Jakoś mam słabość do facetów śpiących w trumnach, tudzież co najmniej na podłodze. Ech, Jirou....^^ Trzeba się otrząsnąć, ale jakoś nie mogę:) Ale ma seksowne ząbki i resztę,rany....Ech, nie no naprawdę już przesadzam:) Zbliża się koniec roku. Może czas na małe rozgrzeszenie swoje, takie podsumowanie. To chyba będzie najbardziej osobista notka na jaką może się zdobędę. W końcu nie było tu zamierzenia aż tak się wywnętrzać, ale może czasami trzeba. Kto nie chce czytać to sio:) Hmmm, mimo wszystko ten rok był najgorszym rokiem w moim życiu. Za dużo nadziei zgasło, za dużo łez się wylało. Przekroczyłam granicę, której nie powinnam przekraczać. Nigdy. Nikt nie powinien tej granicy przekraczać. Za nią stoi tylko śmierć, od której nie ma już odwrotu. Dlatego też czasami się boję, że nie ma już odwrotu. Bo wrócić do dawnej "mnie" już nie mogę. Nie sposób wymazać tych blizn na rękach. Chociaż czasami żałuję. Mimo tego smutnego akcentu, ten rok był bardzo udany. Wręcz najlepszy. Skończyłam I rok studiów(dalej nie wiem jakim cudem to wszystko zaliczyłam. Może nie jestem aż taka głupia?), napisałam parę dość znośnych opowiadań i wierszy, odkryłam z czyjąś pomocą kilka naprawdę genialnych zespołów, zobaczyłam Hellsinga, Black Blood Brothers, byłam na meczu siatkówki, Polacy zdobyli medal^^. No w zasadzie tyle z takich rzeczy bardziej materialnych. Może i by się uzbierało więcej, ale i tak, pod tym względem ten rok należy do udanych. A pod innymi, no cóż. Co najważniejsze zdobyłam nowych przyjaciół, którzy mnie podtrzymywali na duchu, którzy dawali mi do zrozumienia jak bardzo im jestem potrzebna i ważna dla nich: Ziom(ja też Cię koffaniuję Asiu:*), Sebastian(mój Miszczu:), Luinnar(nigdy nie zapomnę tego co mi napisałeś, bo to dla mnie bardzo ważne. Nawet nie wiesz jak bardzo pomogłeś mi w tym trudnym czasie.Arigato!!!). Te osoby ratowały mi życie codziennie, niezliczona ilość razy. Nawet nie wiem jak to robiły, ale były przy mnie, nie ważne co. Nie mogę zapomnieć też o "starych" przyjaciółkach :Karolinie i Agnieszce:) One zawsze były razem z w/w. Jest jeszcze wiele innych osób(Kasia, Ola...), które uwielbiam, ale długo by tu wymieniać. Ale pamiętam o nich, codziennie. I jeszcze mój ukochany Senuś ^^ Ten rok obfitował również w związki, bardziej, lub mniej udane. Z tymże ten ostatni należy raczej do tych najbardziej udanych:) W zasadzie moja pierwsza wielka miłość:MINUS czydziści CZY procent;) Przeciwstawnie, to w tym roku jeszcze nikt nie złamał mi serca tyle razy i to jedna osoba. Gdyby nie było niedomówień, "nie odezwę się", jakichś dziwnych oporów, wiele rzeczy potoczyłoby się inaczej. Ale jest jak jest. A co się zmieniło we mnie? W tym roku. Cóż, wiele. Pojawiło się więcej niestabilności, załamań, krwi, odpowiedzi na pytań. Jedno się zmieniło, dobrze to podsumował Sebastian: "że ludzie nie są tacy straszni."?? Chyba, że Ty nie jesteś taka straszna:P. Ludzie się nie zmienili, to Ty miałaś tym razem inne podejście. I tak trzymać :) Zmieniłam podejście do ludzi, przestałam się ich bać, co w sumie najbardziej pomogli mi w tym Luinnar i Szpajk (ach ten Twój miecz, który jest Dziubasa:D :Rent-a-sword:P). To chyba na tyle byłoby tych zmian, wspominania. Wiele rzeczy dobrych się wydarzyło, wiele cudownych i pięknych słów usłyszałam, jednak ten rok, będzie początkiem końca. Chociaż może wszystko się jeszcze zmieni. Z waszą pomocą. Wierzę w to. Muszę:) GomenasaiLink 30.12.2006 :: 00:04 Komentuj (2) Usunęłam poprzednią notkę, a w zasadzie to opowiadanie. miałam podły nastrój, byłam zła na wszystkich i dlatego to się pojawiło. Dziękuję tez wszystkim, którzy mimo wszystko to przeczytali, ale szczególnie tym, którzy zareagowali na mój ból i rozpacz i dali znak, że są ze mną i nie chcą żebym odchodziła:Asiu, Luinnar i Blood.Dla was, wielki buziak :* I może niech zostanie zakończenie poprzedniego postu, że może jednak się postaram jakoś przeżyć to moje życie bez ekscesów. Dzięki, że znów byliście przy mnie. A wasze komenty, znaczy Asi i Blooda, zachowałam, bo są niezmiernie cenne dla mnie:) So tell me, tell me....Link 30.12.2006 :: 19:12 Komentuj (2) Słuchając po raz już chyba setny piosenki kończącej moje ulubione anime(Black Blood Brothers jakby ktoś nie wiedział:P), wpadłam w totalną melancholię. Czasami zapewne nawet nie zdajemy sobie sprawę, jak bardzo muzyka wpływa na nasze życie. Jak potrafi wesprzeć, pocieszyć, przytulić, dodać energii, albo przelać swój smutek na nas. Muzyka potrafi być jak przyjaciel, wierny i oddany. Zawsze obecny. Wg mnie najlepsze są utwory, które nie ważne ile przesłucham, za każdym razem odkrywam nowy element. Takie utwory się nie nudzą. Są po prostu genialne. Patrząc z perspektywy czasu, w tym roku poznałam bardzo wiele genialnych zespołów. Zakochałam się w ostrym brzmieniu 36 Crazyfists, melodyjnym A Perfect Circle(teksty tego zespołu są genialne, co u dużo mówić, a za każdym razem można usłyszeć coś nowego w ich utworach), samotnym Earshot, wprost genialnym Eden Maine(czemu prawie nikt o nich nie słyszał?!Ja chcę ich płytę!!), niestety nieistniejącym już Five Pointe O(przy "Aspire,Inspire" po raz pierwszy "odleciałam", w takim sensie, że popłynęłam razem z melodią), genialny stary Killswitch Engage(ech, chciałabym żeby był stary skład), momentami dziwny MushroomHead, ale i do wokalu da się przyzwyczaić, Trivium!nic dodać. Ech no i jeszcze Ark Sano ze swoimi przeróbkami(wolę Evanescence w jego wydaniu), oraz The String Quartet(KoRn ma w końcu jakąś moc:D).No i również nastąpił rozkwit mojej miłości do Slipknota i Stone Sour. Zastanawiam się momentami, dlaczego zespoły tak bardzo boją się stworzyć jakiś instrumentalny utwór? Np. melodia jest przepiękna, a tu wpada nagle koleś, zaczyna ryczeć czy durnie śpiewać i szlag trafia taki utwór. Co z tego, że utwór ma 15 minut, skoro przez 15 minut można posłuchać czegoś genialnego i pięknego. Większość odrzuca fakt, że utwór ma taką długość, a może takie są właśnie najpiękniejsze? Czasami zanim człowiek zdąży się wsłuchać, utwór się kończy. I gdzie tu radość ze słuchania? W instrumentalach niezawodny jest Cult of Luna i Kayo Dot. Jaką fantazję trzeba mieć i umiejętności, żeby w ciągu co najmniej 10 minut nie dać zasnąć słuchaczowi, a zaciekawić go. Da się, da. Pozostaje też sprawa rodzaju muzyki. W zasadzie przez całe życie(życie rozpoczęło się od momentu słuchania porządnej muzyki)byłam potępiana, niezrozumiana, bo kochałam taki rodzaj muzyki a nie inny. Przekonywanie ludzi do metalu i innych odmian ostrzejszej muzyki nie wiele daje. W dalszym ciągu dla ludzi, którzy tego nie słuchają jesteś w pewnym sensie nic nie wart. Nawet nie mam co się tym przejmować, olewam to. Ale w utworach metalowych, rockowych, tam, gdzie wszyscy inni słyszą tylko jakieś buczenie i darcie ryja, czasami naprawdę można znaleźć głębię. Moc i magia utworu nie siedzi tylko w słowach, lecz również w samej muzyce. Fakt, niektóre zespoły to tylko darcie ryja, nic więcej. Dlatego czasem warto poświęcić się trochę i znaleźć to magiczne "coś" w zespole. Ja swoich uzależnień muzycznych nie chcę zmieniać i nie będę. Za to was zapraszam do drobnych eksperymentów. Może odkryjecie jakiś fascynujący i wspaniały zespół:) A wy wypisujcie co najbardziej lubicie słuchać. Näkemiin:)
|